...co za co za! Ledwie tydzień przerwy, a już człowiek rok starszy, już ktoś eventowo-koncertowe życzenia spełnił, zdradził to i owo o tegorocznym Boogie Brain, poświętował i natknął się na nowości muzyczne. Na kunie goszczą dziś Wyspy Brytyjskie, a ściślej Londyn, takie miasto w Anglii. Znalezione trochę przypadkowo, przesłuchane i zdecydowanie godne polecenia. Ledwie 4 miesiące temu objawił się debiutancki LP kolektywu The Fantastics! Ciężko jednak do końca zgodzić się ze stwierdzeniem ''debiut'' - w przypadku owych londyńczyków to w pewnym sensie drugi album. Greg Boraman wraz z resztą swoich muzyków karierę rozpoczął w 2003 roku nagrywając po drodze kilka ep-ek dla Freestyle Records pod szyldem Reverend Cleatus & The Soul Saviours. Następnie przyszedł czas na dwupłytowy soulowo-funkowy LP ''2 Lbs Of Funk In A 1lb Bag!''. Płyta okazała się nie lada przebojem, a to zaoowocowało zmianami choćby kosmetycznymi - przechrzczono dotychczasową nazwę na The Fantastics! i rozpoczęto prace nad nowym materiałem. Dzięki prezentowanemu dziś przeze mnie ''Mighty Righteous'', chłopcy po raz drugi pokazali co to znaczy robić dobry funk. Styl typowy dla Blue Note (choć formalnie nie mający nic wspólnego z The F!), dużo funku, dużo soulu, dużo bluesa, dużo afrobeatu. Mieszanka nie do sklejenia w spójną całość? A jednak. 11 absolutnie energetycznych utworów pełnych żywych instrumentów i naprawdę soczystych nut. Zresztą jak sami o tymże albumie mówią - '' Funky guitar over serious bass & drum grooves with a screamin Hammond Organ over the top .. and oh yes a little bit of tube of confusion in dub breaks...'' Na wiosnę.
enjoy!
P.S. Wracając do poprzedniej mini mini notki - nie, to nie żart :) Po wielu miesiącach czekania, bluzgania, wyszukiwania, marudzenia, sprawdzania line-up'ów wszystkich możliwych festiwali, wyszukiwaniu koncertów, śledzeniu trasy koncertowej i sprawdzania planów na dalsze tygodnie, wiary w heinekena, doczekałam się! N.E.R.D. wystapią w Polsce i to w miejscu, w którym najmniej mogłabym się tego spodziewać ever. A jednocześnie najlepszym, jakie mogłabym sobie kiedykolwiek wymarzyć. Mowa rzecz jasna o Orange Warsaw Festival 2009. Wraz z owczym oblubieńcem mieliśmy okazję gościć na pierwszej edycji tegoż festiwalu w roku ubiegłym - poza całą masą pomniejszych atrakcji i występów, znakomicie wypadło Apollo 440 i Wyclef Jean. Gościła jeszcze Kelly Rowland lecz z przyczyn przeróżnych ten koncert akurat sobie podarowaliśmy :) Masę atrakcji dostarczył jednak Wyclef, który - zakontraktowany na JEDNĄ godzinę - śpiewał, grał, tańczył, zapraszał tłumnie dziewczęta z pierwszych rzędów i robił niezłe szoł ponad trzy godziny. Ludzi było sporo, zabawa przednia, sponsor nie byle jaki, toteż w tym roku czeka nas druga edycja - i to jaka! Tym, którzy mnie znają nieobca jest moja fascynacja, uwielbienie i niezdrowa podnieta na słowo ''nerdynerdy''. Tym którzy mnie nie znają również nieobca być powinna, choćby po przeczytaniu kilku festiwalowych rozkminek i pobożnych życzeń. Powiem krótko - jaram się jak dziecko i czekam do września :) Ponadto, znana jest już data drugiej edycji naszego szczecińskiego Boogie Brain. 17 i 18 lipiec, w tym roku miesiąc wcześniej, ale to chyba lepiej, bo słońce najpiękniejsze, a noce długie i ciepłe. A na deskach naszego amfiteatru zagoszczą...nie mogę. Znam co prawda 2 gwiazdy ''bo ten jest organizatorem i powiedział jej, a ona jemu, a on nie wytrzymał i zdradził mi, ale ciiii, bo nie wiadomo czy to nie żarty''. Dlatego też nie napiszę nic, w razie gdy okaże się to nieprawdą zmniejszę siłę rażenia rozczarowania. Ogłoszenie tegorocznego boogie-brejnowego line up'u już w następną środę, 15 kwietnia. Zestawienie rzecz jasna od razu zostanie przedstawione dla zainteresowanych na kunie :) Cóż więcej mogę rzec - pięknie nam się zapowiada festiwalowe lato, a łapiąc coraz to nowe promyki słońca, czuję że to już naprawdę niedługo. Ciekawostka - 50Cent ogłoszony pierwszą gwiazdą hip hopową na krakowskim Coke Festival. Ze swojej strony radziłabym mu wierzyć głeboko w nieco większe rzesze fanów niż w Gorzowie Wielkopolskim, wszakże Kraków to piękne miasto.
P.S. 2 Przy okazji również wspomnianej wcześniej sobotniej urodzinowo-21gramowej hulany spotkałam kilkoro nieujawnionych dotąd czytelników. Nie ukrywam, że zrobiło mi się bardzo miło, a że z natury bywam dość łasa na zaspokajanie swojej wrodzonej próżności (dj Vanity w końcu cnie), to z tego miejsca pragnę serdecznie pozdrowić tychże, już oni wiedzą. No i podarować piosenkę z cyklu my recent addictions - słyszeliście kiedys chilloutowe dubstepy? Ha!
4 komentarze:
nerdynerdynerdynerdy? :)
a kto zaspiewa na bugi? wieeeeeeeeesz? :P
Twoj Stary powtorzy zeszloroczne swietlne szoł ;P
na rocznice chyba grał :D
No to może i stare małżeństwo się wybierze:)Dzięki za blog,umila mi bardzo czas w długie bezrobotne dni:*
K.
Prześlij komentarz